Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowy wyrób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowy wyrób. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

Pączki.


































Koniec listopada, niebawem na kalendarzach pojawi się grudzień. On zawsze kojarzy mi się z pączkami. 
Moja mama zawsze je robi na swoje imieniny w Barbórkę. 
Zawsze z wisienką kandyzowaną swojej roboty, obsypane cukrem pudrem.... 
Jednak co dobry pączek, to dobry pączek.  Sklepowe umywają się co jakości i smaku. Te są delikatne, nawet kolejnego dnia nie zabijemy rzucając nim w kogoś. Przepis jest z jednym z 2 z jakich korzystam. 
Te babcine mam zamiar zrobić za jakiś czas, więc dziś pokarzę Wam troszkę inny przepis, ale warty spróbowania. 

Składniki:
  • 600 g mąki pszennej
  • 3  jajka
  • 100 g roztopionego masła
  • 70 g cukru
  • 2 łyżki spirytusu
  • ok 250 ml ciepłego mleka
  • 20 g świeżych drożdży
  • olej, do smażenia
  • marmolada do nadziewania

Najpierw robimy rozczyn z drożdży. Drożdże łączymy z odrobiną ciepłego mleka, dodajemy łyżeczkę cukru i mąki.  Całość mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia. W międzyczasie przesiewamy mąkę do miski. Robimy w niej zagłębienie i wlewamy zaczyn drożdżowy, który przysypujemy delikatnie mąką. Kiedy mąka zacznie nam pękać dodajemy pozostałe składniki, czyli jajka utarte z cukrem, spirytus i ciepłe 250 ml mleka.  Wyrabiamy ciasto, pod koniec dodając rozpuszczony tłuszcz. Ciasto należy wyrabiać ładnych kilka minut, aż będzie gładkie i miękkie. Ciasto to będzie lekko klejące, dlatego też nie dosypujemy mąki. Gotowe przykrywamy w misce ściereczką i odstawiamy do podwojenia objętości. Kiedy ciasto na pączki ładnie nam wyrośnie przystępujemy do formowania pączków. Można robić to tradycyjnie, lub rozwałkować ciasto na blacie (na grubość ok 2 cm) posypanym mąką wycinać kółka szklanką. 
Ja wolę tradycyjną formę "kulania" pączków, zamykając w środku kawałki marmolady. Może nie są wówczas tak idealnie równe, ale jakoś ta opcja bardziej do mnie przemawia.
Uformowane pączki odkładamy na blat oprószony mąką do kolejnego wyrośnięcia. Kiedy zaczną podwajać swoją objętość i są bardzo dobrze napuszone smażymy je na rozgrzanym oleju. Gotowe wyjmujemy na ręcznik papierowy i odsączamy z nadmiaru tłuszczu. 
Jeżeli nie nadziewaliście pączków robimy to teraz, używając szprycy, lub worka cukierniczego zaopatrzonego w specjalną tylkę.
Nie pozostaje mi  nic innego, jak tylko życzyć smacznego.

wtorek, 11 listopada 2014

Najprostsze wafle pod słońcem.

malinowe pocałunki

































Wafle najprostsze z możliwych. Szybkie i zawsze smaczne.

Składniki:
  • opakowanie wafli np. kwadratowych (4 arkusze wafli w opakowaniu)
  •  1 puszka masy kajmakowej
Wykonanie:
Układamy pierwszy wafel, smarujemy go cienką warstwą kajmaku. Na to układamy kolejny wafel, smarujemy go, przykrywamy, smarujemy i przykrywamy ostatnim waflem.
Całość owijamy folią spożywczą, odkładamy, obciążamy grubą dużą książką i zostawiamy najlepiej na całą noc.
Odwijamy i pałaszujemy ze smakiem ;). Prawda, że szybkie?


piątek, 7 listopada 2014

Czak Czak

Na początku września przemierzyłam szlak tatarski, kończąc na Kruszynianach i sławnej Jurcie Tatarskiej. Widoki piękne, pogoda nam naprawdę sprzyjała. Odwiedziliśmy kilka fajnych miejsc. Na temat Jurty słyszałam wiele pochlebnych opinii, czytałam masę wspaniałych komentarzy.
Realia były całkiem inne... ale nie o tym miałam napisać ;).
W oczy rzuciły mi się leżące na półce pudełeczka z małymi ciasteczkami o wdzięcznej nazwie  CZAK-CZAK. Po powrocie postanowiłam spróbować swoich sił, znalazłam kilka przepisów typowo tatarskich i z tego ogromu zrobiłam jeden. Wyszło pysznie i niezaprzeczalnie bajecznie. 

Malinowe pocałunki
Składniki:
  • 3 żółtka, 
  • 2 białka, 
  • 3 łyżki miękkiego masła, 
  • 2,5 -3 szklanek mąki, 
  • 3 łyżki cukru,
  • 200 g miodu, 
  • 100 g cukru, 
  • ulubione bakalie
 Wykonanie:
Jaja ubijamy dokładnie z cukrem, dodajemy miękkie masło stale ubijając. Następnie dodajemy mąkę i wyrabiamy dość gęste, ale przyjemnie elastyczne ciasto. Gotowe Ciasto zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy na 30min.  Z ciasta robimy wałeczki grubości paca i odkrawamy małe poduszeczki, które Smażymy na rozgrzanym głębokim tłuszczu na złoty kolor. Usmażone wyjmujemy  i odsączamy na ręczniku papierowym. 
200 g miodu wlewamy na patelnię, dosypujemy 100 g cukru i podgrzewamy na małym ogniu, aż cukier się rozpuści. Następnie do gorącego miodu dodajemy lekko posiekane prażone bakalie (u mnie migdały, orzechy włoskie i laskowe) chwilę razem to smażymy. Dodajemy do tego usmażone wcześniej ciasteczka i dokładnie wszystko mieszamy, tak aby ciastka pokryły się mieszaniną miodu i bakalii. Całość wykładamy np na talerz, dociskamy tak aby tworzyło względną całość ;). Odstawiamy do wystygnięcia. Kiedy jest zimne i sztywne kroimy kawałki.

piątek, 31 października 2014

Maślane croissanty

rogale

































Ciepłe croissanty na śniadanie, kolację... Uwielbiam, najlepsze w dniu upieczenia, chrupka skórka i miękki środek. Na drugi dzień robią się gumowe, ale też są smaczne. Zachodu sporo, pracy dużo. Jedno jest pewne czasami warto.
Kolejny pomysł ze strony Polsat Food Network. Nie został zmodyfikowany za bardzo, Anna Olson wie co robi :). U nas w wersji klasycznej, na słodko i wytrawnie ;).

  • 3 ½ szklanki mąki
  • 1 szklanka wody w temperaturze pokojowej
  • ½ szklanki mleka 2% w temperaturze pokojowej
  • 5 łyżek stołowych cukru
  • opakowanie suchych drożdży instant
  • 1 ¼ łyżeczki soli
  • 2 łyżki + 1 i 1/4 szkl masła w temperaturze pokojowej
  • 1 jajko
Wykonanie:
Na samym początku mieszamy ze sobą mąkę, wodę , mleko, cukier i drożdże. Następnie dodajemy sól i 2 łyżki masła i wyrabiamy ciasto (będzie dość miękkie). Odstawiamy je na 90 min, po tym czasie wstawiamy ciasto do lodówki na min godzinę, max 8 h.
Po tym czasie formujemy z ciasta na posypanym mąką blacie
spory kwadrat na środek układamy lekko schłodzone masło (wszystko powinno mieć podobną konsystencję).

 1. Schemat ułożenia masła na cieście.
Następnie składamy brzegi ciasta na masło na kształt koperty i delikatnie ściskamy brzegi i wałkujemy ciasto na kształt prostokąta i składamy na 3 części. Złożone ciasto odkładamy do lodówki przykryte folią i ściereczką na min 1 godz max 8 h.
Wałkowanie, składanie i chłodzenie powtarzamy jeszcze 2 razy. Należy za każdym wałkowaniem obracać ciasto o 90 stopni. Wstawiamy do lodówki na ok 4 h max 12.
Ciasto wałkujemy na kształt prostokąta, koła i wycinamy z niego trójkąty.
Croissanty zwijamy zaczynając do podstawy trójkąta do wierzchołka.
U mnie część została klasyczna, część potraktowałam jabłkami i ucieranymi płatkami róż, część zrobiłam z szynką i serem.

Gotowe croissanty układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia pozostawiając między nimi odstępy przykry je ściereczką i pozwalamy im chwilkę podrosnąć. Następnie smarujemy roztrzepanym z odrobiną mleka/wody jajkiem i np posypujemy wierch ulubionymi dodatkami.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 190 stopni C  i pieczemy ok 15-20 min, aż staną się pięknie lśniące i złociście brązowe.

Tak jak pisałam wcześniej najlepsze są w dniu pieczenia, jednak można gotowe i uformowane śmiało zamrozić ułożone oddzielnie na tacy, i kiedy są gotowe przełożyć do woreczka. Przed pieczeniem należy je jednak całkowicie rozmrozić (odczekać ok 3 h).

rogale

wtorek, 28 października 2014

Pyszna chałka.

Domowe, pyszne pieczywo - zawsze smakuje lepiej. 
Nie musi wyglądać bajecznie, musi smakować. 
U nas zawsze większa część znika na gorąco, ze szklanką zimnego mleka. Taka dziwna pozostałość u mnie po drugiej ciąży, kiedy to mąż w późnych godzinach  nocnych (moje ciążowe zachcianki) jeździł do pobliskiej piekarni i kupował mi gorące drożdżówki. Siadaliśmy wówczas na podłodze w pokoju z litrem lodowatego mleka i pałaszując to wszystko oglądaliśmy filmy.
Za każdym razem te wspomnienia wracają, dla takich chwil warto postać chwilę w kuchni.

Składniki:
  • 3 i 1/2 szkl mąki 
  • 1 jajko
  •  20 g świeżych drożdży
  • 100- 120g cukru 
  • 6 łyżek roztopionego chłodnego masła 
  • szczypta soli 
  • 1 szklanka mleka 
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (u mnie mielona wanilia)
Wykonanie:

Drożdże rozrabiamy w odrobinie ciepłego mleka z łyżeczką cukru. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Przesianą mąkę wsypujemy do miski, robimy dołek i wlewamy wyrośnięte drożdże. Posypujemy  mąką i czekamy, aż całość zacznie rosnąć. Jajko ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym, następnie całość wlewamy do mąki. Dodajemy sól, masło i szkl ciepłego mleka. Wyrabiamy (ciasto będzie się troszkę kleiło). Odstawiamy całość do wyrośnięcia. Jak podwoi swoją objętość wyrabiamy ponownie przez chwilę i całość dzielmy na pół. Połowę ciasta dzielimy na 4 części, z każdej z nich formujemy wałek i zaczynamy zabawę w wyplatanie chałki.




Uplecione chałki przykrywamy ściereczką i czekamy aż urosną. Smarujemy rozmąconym jajkiem i posypujemy np sezamem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni i pieczemy ok 30 min.

poniedziałek, 15 września 2014

Carpaccio z dojrzewającej słoniny.


































 Szwajcarska kuchnia wywodzi się z tradycji rolniczych, jest bardzo kaloryczna oraz ciężkostrawna.
W związku z tym, iż Szwajcaria nie ma wielkich tradycji kulinarnych, w kuchni tego kraju można znaleźć dania podobne do tych z kuchni niemieckiej, francuskiej i włoskiej. Potrawy kuchni szwajcarskiej są ciężkostrawne oraz bardzo sycące, co jednak jest zaletą w klimacie alpejskim, zwłaszcza zimą.
Dlatego też pomysł na  tą przekąskę powinien na stałe wpisać się w ich tradycje i być kluczowym daniem na szwajcarskim święcie cebuli w Berni.
Słonina ta jest znana również jako kiszona, co powiem szczerze pierwszy raz słyszę. U nas zawsze od wieków jest nazywana dojrzewającą ;).



Składniki:
  • kawałek grubszej słoniny
  • czosnek
  • pieprz czarny
  • sól gruboziarnista
  • majeranek
Wykonanie:
Nie będę pisała że należy wziąć łyżeczkę tego, ząbek czosnku..... Zasada jest prosta - ma być do smaku ;). Czyli, jeżeli lubimy pikantne smaki dajemy dużo pieprzu, jak nie lubimy dajemy mniej ;).
Słoninę nakłuwamy szpikulcem raz przy razie, nacieramy dokładnie roztartym czosnkiem, pieprzem, majerankiem. Tak przygotowane "białe mięso" układamy w zamykanym naczyniu odpowiadającym jego wielkości (tak aby wszystko nam się zmieściło).
Wcześniej należy jednak nasypać na spód ok 2 cm warstwę soli. Solą również zasypujemy dokładnie boki, jak i górę. Zamykamy pojemnik i odkładamy na ok 2 tyg w chłodne miejsce. Słonina jest gotowa kiedy odkrojony plasterek jest przeźroczysty.
U nas w domu jedzona do chleba, jako swojskie carpaccio z piórkami cebuli i okraszone octem. Idealna do % wody. Ten kto zna jej smak wie, że to jest tak dobre, że za bardzo słoniny reklamować nie trzeba.



Szwajcarskie inspiracje

sobota, 14 czerwca 2014

Hamburgery wołowe z domowymi bułkami z olejem rzepakowym.

Dziś nie będę rozpisywała się na temat jakie to pyszne, jakie rewelacyjne. Prawdziwego hamburgera zachwalać nie trzeba. Kluczem do sukcesu jest bułka. Można oczywiście użyć gotowych, ale co swoje to swoje ;). Ciasto z dodatkiem oleju rzepakowego, a jest on źródłem kwasów omega-3, dlatego też uświetnił to danie.
Przejdę od razu do przepisu.



Z poniższych składników wyjdzie nam około 10 średnich bułek, musimy jednak pamiętać że wszystko zależy od tego jak duże bułki chcemy otrzymać.
Składniki:
  • 5 łyżek oleju rzepakowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki drożdży instant
  •  1/2 szkl mleka w proszku
  • niepełna szkl wody
  • 2 i 1/2 -3 szkl mąki pszennej
  • 1 jajko 
  • łyżeczka soli
  • sezam
Wykonanie:
Olej,wodę, mleko w proszku, cukier i drożdże, roztrzepane jajko, 2 szkl mąki łączymy ze sobą w misce i odstawiamy na ok godzinę. Do podwojenia swojej objętości. Następnie wyrabiając ciasto podsypujemy je mąką i dodajemy sól. Ciasto nie powinno się lepić. Z gotowego ciasta formujemy babeczki i układamy na wyłożonej papierem blaszce. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na ok półtorej godziny. Do rozgrzanego piekarnika do 200 stopni wkładamy a sam spód naczynie żaroodporne/ blaszkę wypełnioną szklanką wody. wkładamy lekko przyklepane, posmarowane jajkiem i posypane sezamem bułeczki. Pieczemy ok 10 min. Kiedy wetkniemy w nie wykałaczkę powinna być sucha.

Hamburgery wołowe:
  • 1 kg mięsa mielonego wołowego(najlepiej z antrykotu lub innej niezbyt chudej części mięsa)
  • ok 300 ml wody
  • 3 łyżeczki ostrej musztardy
  • sól, pieprz
Dodatkowo:
  • ulubione sosy (musztarda, gotowe sosy, majonez, keczup....)
  • sałata
  • czerwona cebula
  • pomidor
  • czipsy z boczku
  • ogórki kiszone/konserwowe
Wykonanie:
Do mięsa dodajemy sól, pieprz musztardę mieszamy dokładnie i wlewamy wodę. Mocno je wybijamy, co sprawi, że nasze burgery będą idealne :). Gotowe mięso dzielimy na 4- 6 części ( w zależności od tego jakiej wielkości chcemy uzyskać) i formujemy kotlety Mocno je dociskając ( ja użyłam pudełeczka po serku mascarpone. Wyłożyłam je folią, włożyłam mięso mocno docisnęłam i zawinęła w folię i wyjęłam gotowe kształtne burgery.). Średnica uformowanego mięsa musi być więkasz od średnicy bułki, poniewaz mięso pod wpływem temp się skurczy.
Gotowe burgery smażymy na mocno rozgrzanej patelni/grillu/patelni grillowej po ok 4 min z każdej ze stron.
Każdą z bułek przed podaniem przekrawamy na pół i obie jej wewnętrzne części delikatnie rumienimy na patelni. Spód bułki smarujemy sosem układamy sałatę, mięso i resztę ulubionych dodatków. Wierzch bułki również smarujemy sosem, składamy kanapkę i gotowe.










środa, 28 maja 2014

Pyszne pulled pork muśnięte olejem rzepakowym.

Przez przypadek stałam się posiadaczką wolnowaru Slow cookera. Iście wspaniałe urządzenie. Mój syn ostatnio stwierdził, że już teraz nie muszę kupować żadnej wędliny, bo mogę mieć ją za darmo i to jaką dobrą. 
No może nie do końca za darmo ale dobrą na pewno. Wszystkim, którzy zastanawiają się nad zakupem tego sprzętu ja i moja rodzina gorąco polecamy. 
Mięso wychodzi mega soczyste, miękkie, aromatyczne i co za tym idzie bardzo bardzo smaczne! Dzieci nie mają najmniejszych problemów z pogryzieniem i znika w ekspresowym tempie. Dziś prezentuję Wam pulled pork. Jakiś czas temu natknęłam się na przepis na to mięso u mojej znajomej Kasi na wspaniałym bogu Chillibite. Jednak postanowiłam zrobić je nieco tzn całkiem inaczej. Nie trzymałam mięsa w solance, użyłam całkiem innych przypraw... No wiadomo nie byłabym to ja ;). Dodatkowo olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego też podaję go swojej rodzinie. 
Ale przejdźmy już do rzeczy.


































Składniki:
  • ok 1,2  kg łopatki
  • 1/4 szkl oleju rzepakowego
  • 1/4 szkl octu jabłkowego
  • sól, pieprz, papryka wędzona, rozmaryn, czosnek (świeży/granulowany), majeranek....
  • sos teriyaki
  • ok 2 łyżki miodu (Miód drahimski ChOG)
  • olej rzepakowy do zamarynowania mięsa.
 Wykonanie:
Mięso myjemy i dokładnie osuszamy. W zależności od preferencji używamy przypraw. Osobiście nigdy do gotowania nie używam łyżeczek, łyżek soli, czy innych przypraw. U mnie w kuchni panuje zasada na oko. Każdy z nas ma inny smak. Więc ciężko mi konkretnie powiedzieć ile dokładnie użyć czego, aby każdemu smakowało.
Ale powiedzmy że tak : około garść soli, 2 łyżeczki pieprzu naturalnego, łyżkę miodu, 3 ząbki czosnku, 4 łyżeczki papryki wędzonej, odrobina rozmarynu i łyżka majeranku.
Wszystkie przyprawy mieszamy ze sobą wlewamy olej rzepakowy tak, aby powstała nam papka. Tak przygotowaną miksturą dokładnie nacieramy mięso, wklepujemy przyprawy. Całość przekładamy do np. woreczka strunowego i wstawiamy na ok godzinę do lodówki. Następnie mięso przekładamy do wolnowaru wlewamy 1/4 szkl oleju rzepakowego i 1/4 szkl octu jabłkowego.

Nastawiamy nasze urządzenie na tryb slow i mamy wolne. Wszystko się robi samo. Możemy owszem w międzyczasie obrócić mięso, ale nie jest to konieczne. Gotujemy je tak ok 10 h. U mnie robiło się dokładnie 11h. Wstawiłam wszystko wieczorem i rano cieszyłam się pysznym mięsem. Jest ono gotowe, kiedy rozpada nam się pod widelcem na małe włókna. Wyjmujemy je z wolnowaru i widelcem rozdrabniamy mięso na najmniejsze kawałeczki.
 Sos, który powstał podczas robienia naszego pulled pork przelewamy do garnka i gotujemy chwilę redukując jego ilość o połowę. Doprawiamy do smaku miodem, sosem teriyaki.


A oto moja propozycja podania.
Na świeże, chrupiące bułeczki układamy sałatę, nasze ciepłe mięso, które zalewamy pysznym i aromatycznym sosem. Układamy ulubione warzywa i odpływamy jedząc takie iście królewskie śniadanie.
BOSKIE!!!!



środa, 7 maja 2014

Mleczno - różane lody


Składniki:
  • 0,5 litra mleka skondensowanego niesłodzonego
  • 5 dużych łyżek syropu różanego z płatkami (można użyć syropu z płatków róż)
Wykonanie:

Dobrze schłodzone mleko skondensowane ubijamy na najwyższych obrotach miksera przez kilka min, aż utworzy nam się pianka. Wkładamy do zamrażalnika na ok 1 godz. Po tym czasie wyjmujemy i miksujemy znów 2-3 min. Znów wkładamy do zamrażalnika na godzinę. Po godzinie czynność powtarzamy i dodajemy syrop różany łącznie z płatkami, miksujemy. Kosztujemy i możemy dodać więcej syropu. Zgodnie ze swoim gustem i smakiem.
Tak przygotowane lody znów trafiają na godzinę do zamrażalnika. I po tym czasie ustani raz je miksujemy, przekładamy do pudełka po np po lodach lub mogą zostać w tej samej misce najlepiej na cała noc.
Lody równie dobrze można zrobić w maszynie do lodów. Najpierw dobrze ubijamy mleko, a później postępujemy zgodnie ze wskazówkami z maszyny do lodów dodając pod koniec syrop.
Z 0,5 l mleka wyszło mi litr lodów. Lody po wyjęciu nie są twarde jak skała, tylko miękkie i apetycznie różane. A sezon różany już niebawem. 

poniedziałek, 5 maja 2014

Mozaika drobiowa


































I jest kolejny przepis wykonany dzięki szynkowarowi. 
Pyszna mozaika drobiowa. Wykonana z ćwiartek kurczaka, 
więc nie jest sucha. Jak dla mnie przepyszna. Teoretycznie w planach miała być galareta z kurczaka, a zrobiłam wędlinę ;). To też ma pyszną galaretkę i o ile mniej roboty. 

Składniki:
  • 3 -4 ćwiartki z kurczaka (ok 800-900 g samego mięsa)
  • Natura Smak Sułtańska
  • sól
  • 2 łyżeczki żelatyny spożywczej
Wykonanie:

Wypruwamy kości  z ćwiartek kurczaka i kroimy na kawałki. Obsypujemy opcjonalnie solą (do smaku) i sporą ilością przyprawy sułtańskiej i żelatyną. Wszystko razem dokładnie mieszamy i wkładamy do szynkowaru. Zamykamy go i wstawiamy do garnka wyłożonego ściereczką i gotującą się wodą. Gotujemy ok 60 min pod przykryciem. Wyjmujemy szynkowar z wody i odstawiamy do wystudzenia. Następnie wkładamy do lodówki na kilka godzin. Otwieramy szynkowar i wyjmujemy naszą pyszną mozaikę.
Ja życzę smacznego.


sobota, 9 listopada 2013

Domowa Ricoota

    Zastanawiam się, czy znajdą się tu amatorzy sera ricotta. 
Ja ją uwielbiam za aksamitność, smak i słodycz samą w sobie. 
Ogólnie nie jest ogólnodostępna. A tak w ciągu zaledwie 1 godziny mam swoją własną. 
Idealna na kanapki, do deserów jak również jako dodatek do różnych dań. Ja nawet lubię ją skubać samą bez niczego. Ten mleczny smak zniewala....
Zdjęcie mam tylko 1 bo za szybko znika, aby ją uwiecznić. Więc jeżeli chcesz szybko mieć swoją własną porcję nic prostszego nie wykombinujesz.




Będziemy potrzebowali:
  • litr mleka nie UHT. Ja użyłam mleka z Piątnicy 3,2 % świeżego. 
  • małe opakowanie 200 ml śmietany 36 %
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
W garnku mieszamy mleko z kremówką. Wstawiamy na gaz i czekamy, aż uzyska temperaturę ok 80-90 stopni. Jeżeli nie posiadamy termometru  wystarczy obserwować naszą miksturę i odstawić garnek w momencie pojawienia się maleńkich bąbelków na brzegach. Czyli chwilę przed zagotowaniem. Następnie już przerywamy gotowanie i dodajemy sok z cytryny. Mieszamy przez kilka minut, aż całe mleko nam się zetnie. Kiedy już tak się stanie wylewamy wszystko na sito wyłożone gazą lub pieluchą tetrową i odstawiamy aby ściekło przez ok 30-40. Jeżeli chcemy, aby Ricotta była mniej zwarta trzymamy ją na sitku krócej.
Przekładamy całość na talerzyk lub do miseczki i gotowe.